Jak donoszą wyniki badań, zespołu amerykańskich i francuskich chemików, 200 mln lat temu miała miejsce potężna erupcja wulkanu.
Pełen opis swojego odkrycia naukowcy zamieścili na łamach czasopisma „Geophysical Research Letters", specjaliści upatrują w swoich rozważaniach szansę na odkrycie przyczyn ochłodzenia się klimatu w skali globalnej, które miało miejsce od 1810 do 1819 roku (najzimniejszy okres w ciągu minionego półwiecza). Badacze twierdzą, że przyczyną takiej sytuacji był wybuch, który miał siłę przewyższającą eksplozje wulkanu na Pina Tubo na Filipinach w 1991 roku. Dowody na poparcie tej hipotezy, znaleziono w rdzeniach lodowych wydobytych z obszaru Grenlandii oraz Antarktydy. Zespół badawczy z Uniwersytetu Stanowego Południowej Dakoty wykonał chemiczną analizę rdzeni lodowych, śnieg gromadzony z roku na rok rejestrował zmiany zachodzące w atmosferze. Jak dowodzi profesor Jihong Cole-Dai z Wydziału Chemii i Biochemii Stanowego Uniwersytetu San Diego, w próbkach znaleziono znaczne ilość kwasu siarkowego w warstwach śniegu z lat 1809 i 1810 zarówno w lodach Grenlandii jak i Antarktydy. Według profesora rejestr fluktuacji klimatycznych wykazuje, że nie tylko rok 1816 był tzw. rokiem „bez lata”, wielce prawdopodobne, że cała dekada była najzimniejsza od 500 lat. Do tej pory uważano, że sprawcą ochłodzenia w tamtym okresie był wybuch wulkanu Tambora (Indonezja), w 1815 roku, który pochłonął 88tys. ofiar oraz spowodował ochłodzenie klimatu w skali globalnej, po 1815 roku. Ale jak przekonują badacze ochłodzenie zostało zainicjowane w 1809 roku równie potężną erupcją wulkaniczną, szacuje się, że wybuch ten stanowił połowę siły eksplozji Tambory. Jak dowodzi profesor, na podstawie stężenia kwasu siarkowego w próbkach z obu biegunów, ów wybuch musiał mieć miejsce w strefie tropikalnej, gdzie oddziaływają prądy konwekcyjne, które rozniosły pył wulkaniczny na obszar całej kuli ziemskiej, powodując obniżenie temperatury naszej planety.

